poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Now my life is sweet like f...... cinnamon

Zawsze kiedy pisze ze bede bardziej dbac o regularnosc postow na blogu dzieje sie cos co mi to uniemozliwa...dlatego juz nie bede obiecywac, czarowac ani postanawiac. Blog jest dla mnie a nie ja dla bloga, mam to szczescie( tak naprawde raczej wrecz odwrotnie bo gdyby blog pozwalal mi byc profesjonalna blogerka napewo nie miala bym az tylu zajec i poswiecala mu wiecej czasu?) ze nic nie musze a tylko moge.
Dzis moge co wiecej chce! Tyle sie ostatnio dzieje w moim zyciu malo fajnych spraw ze musze oderwac sie od nich i poswiecic troche czasu na odmuzdzenie i celebrowanie swojej "proznej" pasji.
Moda to chyba zbyt duzo powiedziane ale ciuchy napewno sa duza czescia tego kim jest Ewela i jak czuje sie danego dnia, lepiej wyglada =lepiej sie czuje= czesciej sie usmiecha a tego teraz potrzebuje!
Kupuje ostatnio znacznie madrzej i chyba mniej? ( Tego pewna nie jestem bo caly czas chyba zbyt duzo) Szafa jeszcze dzis wieczorem( o ile ogarne to co zaplanowalam ogarnac :P i post dodam zanim zaczne porzadki) przejdzie kolejna metamorfoze , bezwgledna bede dla swoich fatalaszkow i stanowcza o! Wszystko to co juz dluzej mi sie nie podoba/nie pasuje/zniszczylo sie/znudzilo lub poprostu nie pasuje do mojej wizji "modowej mnie" poleci na ebay lub do charity shop.
Znam juz siebie na tyle dobrze zeby wiedziec ze chwilowe oczarowanie niektorymi trendami zupelnie do mnie nie pasuja a podstawy szafy w moich ulubionych kolorach ( czern, granat, biel, szarosci) sa najlpesza baza do budowania swoich "altfitow".
Lubie ogladac stare posty na blogu i zastanawiam sie czasem co autorka ( ja oczywiscie) miala na mysli zakaldajac to na siebie. Nie zaluje bo kto nie eksperymentuje nie odnajdzie siebie , nigdy nie mialam ambicji zeby wygladac jak jeden z manekinow z najnowszej kolekcji zary ( to i sie czlowiek  naczytal roznych madrosci na temat swojego stroju). Lubie sie tym bawic i nie brac wszystkiego na powaznie, wole wygladac "po swojemu" malo perfekcyjnie i nie zawsze w zgodzie z najnowszymi trenadmi lub zasadami dotyczacymi typu figury niz nudno i przecietnie.


                                                                           xxx
                                                                          Ewela














Jacket: matalan
Shoes: choies
Jeans: primark + DIY
Bag: cropp
Top: new look

P.S
Adekwatnie do tytulu posta

wtorek, 8 kwietnia 2014

Little black dress

Zestaw jaki jest kazdy widzi czarny( moj ulubiony kolor ...barwa tak wiem czarny to nie kolor), prosty i dosc przewidywalny. Jestem jednak wiecej niz pewna ze sukienka ze zdjec bedzie jedna z moich ulubionych w najblizszym czasie , "dlaczego?" zapytacie a chocby dlatego ze jest bardzo wygodna a material z ktorego jest zrobiona mily delikatny i taki jak lubie ( oplywa sylwetke i nie podkresla tego czego nie powinien). Pasuje do rownie wygodnych sportowych butow ( mam juz kolejne trampki ktore pieknie beda tutaj pasowaly) co jak juz wiecie bardzo ostatnio lubie.


P.S Swiat spada na psy bylam w niedziele w primarku i prawie nic nie kupilam.
 Nie wiem czy primark nie postaral sie w tym sezonie czy staje sie juz poporstu zbyt "posh" ale mocno mnie roczarowal po tych kilku miesiacah naszej rozlaki... i oficjalnie musze przyznac ze z hukiem wypadl z listy 3 ulubionych sklepow.

xxx
Ewela











Dress: sheinside
Shoes: Deichmann
Bag: aldo
Jacket: matalan
Watch: nixon
Sunglasses: primark

sobota, 29 marca 2014

Comfy

Jesli jest Ci wygodnie to znaczy ze cos jest nie tak? Tak w ostatnim odcinku runaway project powiedziala Anja Rubik ale czy to prawda? Ja mam zupelnie inne zdanie na ten temat ( z wiekiem chyba coraz bardziej przywiazuje uwage do tego zeby bylo mi wygodnie i komfortowo. P.S Alicja jesli czytasz to slowo komfortowo juz chyba na wieki bedzie mi sie z Toba kojarzyc x) i uwazam wrecz ze jesli czuje sie w czyms zle lub malo wygodnie nie bedzie to na mnie dobrze wygladalo , musicie wiedziec ze nie umiem udawac nawet w tak blachej sytuacji kiedy musze usmiechac sie majac na sobie buty ktore mnie pija i sukienke ktora nie pozwala mi na glebszy oddech.
Dlatego moja pierwsza wieksza wiosenna inwestycja to wygodne buty. Nie jestem fanka adidasow i do tej pory jezeli ubieralam sportowe buty wybor zazwyczaj padal na conversy, cos jednak sie zmienilo ( moze to ogrom pieknych stylizacji na blogach i innych inspirujacych miejscach z butami sportowymi w roli glownej a moze wiek daje sie we znaki i wygoda wziela gore?) i ciesza mnie te moje "brzydalki" bardzo.
Jeszcze cztery lata temu tak opisala bym buta " koszmarka"
- infantylny rozwy 
-  marzenie 13 latki ( mysle ze i 5 latka usmiechnela by sie widzac te rozowe buty w kropki)
- sportowy
- o meskim fasonie
ohhh kobieta zmienna jest! Dlatego nigdy nie mowie nigdy nie ubrala bym.....
P.S mam na nie mnoooostwo pomyslow w glowie wiec jesli nie lubicie moich brzydali ostrzegam.... jesli natomiast macie ochote na wiecej ze tak powiem STAY TUNE
xxx
Ewela












Trainers: air max thea
Jeans: tesco ff
Blazer: f21
Shirt: sh

niedziela, 23 marca 2014

Flowers on my shirt














Shirt: charity shop
Jacket: matalan
Bag: river island
Heels: deichmann
jeans: ff tesco

sobota, 22 marca 2014

My mix March

Lubie zdjecia... chyba od zawsze tak bylo a smiem nawet stwierdzic ze jest to u mnie rodzinne zboczenie.
Dziadek pstrykal piekne fotki swoim zenitem i kilkukrotnie nawet wygrywal lokalne konkursy na fotografa amatora, do dzis w domu babaci wisi zwycieskie zdjecie dziadka na ktorym siedzi mala szczesliwa dziewczynka w bujnej peruce ( dzis ta mala dziewczynka siostra mojego taty ma wlasna rodzine a nawet jest chrzestna takiej starej kobyly jak ja). Podczas pobyty w domu dziadkow zawsze wertowalam ostatnia szuflade kredensu pelna pieknych czarno bialych zdjec.

Moja mama ( raczej nie po wyzej wymienionym dziadku bo byl on ojcem mojego taty)robi zdjecia wszystkiemu i wszystkim odkad pamietam. 
W naszym domu to fotografie sa najwspanialasza ozdoba , wspomnienia zamkniete w ramkach o roznych ksztaltach i kolorach . Ramki tak samo jak i chwile w nich zawarte pochodza z roznych miejsc i czasow dlatego dodaja wnetrzu tyle czaru i uroku.

Odkad w telefonach pojawily sie aparaty
zdjecia wciagnely mnie do tego stopnia ze nie ma dnia bez fotki. Czasem jest to selfie z dziubkiem( tak wlasnie przyznaje sie do dziubaskow) a czasem fotka czegos co mi sie spodobalo albo zwyczajnie mnie "jara".
Dlatego dzis porcja zdjec z roznymi ujeciami ( glownie jedzenia bo jak mowilam Wam w ostatnim poscie zycie pracownika biurowego nie jest mega ekscytujace a udawanie jak bardzo jestem "glamour" nie bardzo mi wychodzi ha).

xxx
Ewela